RUMUNIA TRIP: VAMA VECHE, CZYLI RELAKS NA PLAŻY

 


Do Vama Veche przyjechalismy w połowie naszej podróży po Rumunii. Po intensywnym podróżowaniu i zwiedzaniu przyszedł czas na naładowanie baterii. Dlaczego akurat to miejsce a nie Mangalia, Mamaia, czy "Planety"?

No właśnie moje przypodkowe spotkanie z Pavlo w Klużu zaowocowało pobytem w Vama Veche. Pavlo polecił mi to miejsce i odradził zdecydowanie bardzo popularną Mamaie  twierdząc, że tylko "stupid people go there" Kurortowa miejscowość, dotego najbardziej ekskluzywna zwabia mnóstwo turystów ale ja  nie lubię wielkich miejscowości czy to w Polsce czy za granicą, wolę mniejsze z klimatem.... I to był bardzo dobry wybór. Vama Veche ma swój czar, trochę przypomiała mi polskie mniejsze nadmorskie miejscowośći. Dodam że jest na prawdę mała i tylko plażing tu można uprawiać. Przyjeżdżają tutaj raczej młodsi ludzie niż rodziny z dziećmi. Nie ma tu jakiś zakazów dlatego na plaży publicznej można było zobaczyć i takich co woleli opalać się nago. Przyczepy i kampery na polu, czy namiot na plaży. A proszę bardzo. Mam nadzieję, że na filmiku będzie trochę tego klimatu widać.

Jadąc wzdłuż rumuńskiego wybrzeża od Konstancji, największego miasta portowego, aż na sam koniec do Vama Veche, mijamy sporo miejscowości, więć można sobie wybrać miejsce. Najbardziej urzekły mnie nazwy pięciu tzw "Planety": Olimp, Saturn, Neptun, Jupiter i Wenus. Na początku nawet myślałam żeby przejechać i zobaczyć coś tam na wybrzeżu ale ostatecznie postawiliśmy na całkowity chillout  i 3 dni spędziliśmy na miejscu. 

Od razu dodam, że plaże tutaj to nie białe piaski jak na Zanzibarze czy chociażby nasze piaszczyste plaże nad Bałtykiem. Sam pas też nie należy do największego, w centrum Vama Veche są parasole słomkowe i leżaki ale my woleliśmy bardziej "swojski" kawałek wybrzeża niedaleko naszego pensjonatu. Woda ciepła, muszli pełno, więc tryb zbieractwa się u mnie włączył. Najwięcej było tuż pod granicą. Tu gdzie kończy się Rumunia stoi na plaży szlaban a na skarpie wóz straży granicznej. To tutaj poszłam z mamą na małe zbieranie, które skończyło się krótką sesją i filmikiem.

Co ciekawe po tej stronie Europy nie ma zachodów słońca nad morzem, ale są piękne wschody. I ja, mimo że jestem Sowa, to wstałam z mamą i otulona kocem polazłam patrzeć jak czerwone słońce wydobywa się z tafli wody. Piękne, ale to nie wszystko bo dla mnie osobiście jeszcze piękniejszy jest wschód księżyca. Również wyłania się z czarnego morza by później je pięknie oświetlić białym światłem. Uwielbiam gapić się na księżyc i gwiazdy więc co wieczór szłam medytować na skarpę i czekać aż się ukarze na horyzoncie. Żałuję, że ani zdjęcię ani film nie oddadzą tego piękna. Za to mam nadzieję, że na zawsze pozostanie ten obraz w mojej pamięci.

Wstawiam kilka kadrów, kórych nie edytowałam. Chciałam aby tutaj, na blogu, zdjęcia i te piękne niebieskie kolory zostały niezmienione tak jak oddał to aparat. Siebię też nie edytuję, w końcu I AM ENOUGH.


VAMA VECHE RUMUNIA

VAMA VECHE RUMUNIA








STRAŻ GRANICZNA NA SKARPIE A JA SIĘ ŚWIETNIE BAWIĘ NA GRANICY

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Fashionable Trips , Blogger