Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VIDEO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VIDEO. Pokaż wszystkie posty
O Budowaniu Relacji Ze Sobą. VIDEO

O Budowaniu Relacji Ze Sobą. VIDEO


Jeszcze kilka lat temu gdyby ktoś mi powiedział o budowaniu relacji ze sobą i miłości własnej raczej bym popatrzyła ze zdziwieniem i poszła ze swoim  ograniczonym myśleniem dalej. Jednak kiedy życie przyjmuje odmienny kierunek niż się spodziewany i lądujemy, a raczej pikujemy na swoje własne dno to myśłenie zaczyna się zmieniać. Oczywiście najpierw jesteśmy dla siebie wrogiem numer jeden. Obwiniamy się o wszystko i jesteśmy w swoich osądach bezlitośni. Nikt obcy nie potrafi nas tak złajać jak my sami. Wiem co mówię, sama tego doświadczyłam. Jednak ten błędny schemat myślenia ulega pewnej przemianie. Dzieje się to wtedy. kiedy nie składamy broni. Kiedy mimo wszystko chcemy tak bardzo się podnieść....

Pamiętam jak czytałam te wszystkie mądre książki w których były te wszystkie znamienite ćwiczenia...."Powiedz sobie kocham Cię" "Popatrz w lustro, kogo widzisz..." I tak dalej.... No jedyne co chciałam sobie powiedzieć to "Spieprzyłaś sprawę" Powsztrzymam się od innych bardziej dosadnych określeń i epitetów pod swoim adresem.... Do słowa "Kocham Cię" było mi tak daleko jak stąd na księżyc. Nie rozumiałam wtedy  nic a nic a przede wszystkim nie poczułam tego czytając te książki. A to jest najważniejsze. Poczuć to a nie pojść do lustra i palnąć te frazesy. 

Kiedy mimo wszystko zaczęłam sprzątać te zgliszcza zwane "Moje Życie" coś się zaczęło zmieniać. Drobne kroki i próba walki zaczęły transformować powoli moje myślenie. Zamiast wyrzutów i rozdrapywania ran, zaczęła pojawiać się mała duma. Zaczęłam być dumna z siebie, że mimo wszystko próbuję. Szukam nowych rozwiązań a nie użalam się nad sobą.Tego było już aż nadto. I to był ten przełom. Nie chciałam już się karać i obwiniać a nagradzać za te małe kroczki do przodu. Z każdym malutkim sukcesem, a sukcesem może być już wstanie i wyjście do ludzi,czy szukanie pracy, zaczęłam siebie lubić a to już WIELKI krok naprzód. Poszukiwanie pasji i rozwijanie zainteresowań było kolejnym krokiem i balsamem na moją zwichrowaną duszę. Zachowanie zimnej krwi, gdy inni zawiedli lub zranili było kolejną potężną lekcją dla mnie i kształtowaniem charakteru, kóry jest i tak złożony.... (żeby nie powiedzieć tego utartego sloganu " Ty to masz Trudny Charakter) Bleee. Ile razy to w życiu słyszałam od rodziny Trudne to może być zadanie z matmy albo fizyka kwantowa.

I tak minęło kilka lat a ja mogę sobie w końcu powiedzieć to o czym czytałam te wszystkie mądre książki."Joanno Kocham Cię za to jaka jesteś. Za Twoją waleczność i szereg wad nad którymi możesz ciągle pracować. Za to że się podniosłaś i podnosiłaś za każdym razem kiedy kłody spadały Ci pod nogi" Jeśli próbujemy siebie ocenić to zróbmy to nie po tym jak upadamy ale jak się podnosimy. Bo życie na tej planecie w tym wcieleniu mamy jedno. Szkoda by było je zmarnować....

A skoro już o Miłości dzisiaj mowa to nikt inni nie zapewni nam jej prócz nas samych. Często szukamy jej na zewnątrz. Szukamu partnera który nas pokocha i wypełni emocjonalną lukę. Jednak to jest duży błąd. Jeśli my sami siebie nie pokochamy najpierw to jak ktoś inny ma to zrobić? Jak my mamy kogoś pokochać jak najpierw sami siebie nie potrafimy obdarzyć miłością? Wszystko wychodzi od nas. Dlatego Miłość Własna i Szacunek to pierwsze na co musimy się zdobyć. Bo kiedy ten ktoś odejdzie to co wtedy??? Będziemy nieszczęsliwi bo nie mamy miłości? Jesteśmi sami.No nie. Druga osoba ma być naszym partnerem, wartością dodaną do naszego życia. My mamy być kompletni zanim ktoś wkroczy do naszego życia..... Bo kiedy ta osoba odejdzie to my pomimo zranionego serca, smutku, dalej będziemy potrafili być szczęśliwi ze soba.

Ten urodzinowy weekend spędziłam  właśnie sama ze sobą. Plan A i B nie wypalił do czego przywykłam w tym roku więc sama dla siebie byłam towarzystwem. Bardzo dobrym towarzystwem dlatego dziura w niebie się nie stała bo Joanna została sama. Nowa sukienka była, prezent też, świeczka i życzenie pomyślane więc cała urodzinowa tradycja podtrzymana. ;-)

A wideo wyszlo przypadkiem,  pojechałam na polanę gdzie już kiedyś kręciłam filmik Bye Bye Summer pokontemplować z naturą. Przyroda to takie świetne naturalne doładowanie. Słoneczko, kocyk książka i stado komarów umiliło mi czas a że statyw zabrałam ze sobą to mamy efekt w postaci wideo i zdjęć. Chciałam żeby nie tylko oddało Miłość Własną ale i moją miłość do natury i naszej planety. Mam nadzięję, że się to udało....

Ja jestem jak zawsze z siebie dumna,..... I TY też bądź ;-)







Królewna na Zamku Czocha. Plus  VIDEO & Bajka

Królewna na Zamku Czocha. Plus VIDEO & Bajka

Najpiękniejsze polskie zamki - Zamek Czocha

Zamek Czocha był naszym pierwszym zamkiem na trasie zwiedzaniem Dolnego Śląska. Zajechałyśmy ok. 18 zobaczyć jak zamek wygląda nie mając jeszcze noclegu. Weszłyśmy za główną bramę, resztka turystów jeszcze kończyła zwiedzanie a ja delektowałam się obcowaniem z pięknym zabytkiem. Wiedziałam, że muszę mieć zdjęcia na słynnym najbardziej fotogenicznym mostku tylko jak to zrobić żeby ominąć turystów? Niestety zamek otwierają dopiero koło 9 rano i wcześniej się nie dostanę na teren chyba że……… jestem gościem hotelowym. Sprawdzałam na bookingu czy są wolne  miejsca noclegowe i nie było, ale co szkodzi zapytać. Poszłam więc  z lichą nadzieją co prawda ale miła pani na recepcji powiedziała, że mają wolny pokój. Co prawda nie na zamku ale w oficynie na wieży. A wszystko mi jedno myślę, mam dostęp do zamku i będę tu całą noc. Udało się. Wjechałyśmy autem za bramę i odetchnęłyśmy, że mamy gdzie spać i to w jakim miejscu.  Zamek dysponuje kilkoma komnatami tematycznymi i zwykłymi pokojami, które uwaga…zajęte są przez kolonie. Normalnie dzieci sobie śpią na zamku bawiąc się w Harrego Pottera.. Trochę urok tego miejsca w moich oczach został zachwiany. W końcu czar takich miejsc istnieje przez ich trudno dostępność. Ale biznes jest biznes i zarabiać trzeba… A komnaty zarezerwowane są na miesiąc do przodu.

Poszłyśmy zobaczyć nasz skromny pokoik, w końcu Kopciuszek też od razu na zamku się nie znalazł, a Śnieżka zaliczyła noc w lesie i kwaterę z krasnalami. Od czegoś trzeba zacząć. Pogoda była super i słońce przebijało się przez chmury. Trochę zmęczona  postanowiłam nie marnować czasu, szybki make up, sukienka, perły na szyję i ruszam zdobywać  zamkowy mostek…. Spędziłyśmy trochę czasu szukając kadrów i próbując coś fotograficznego wyrzeźbić. Ci którzy byli na zamku i goście hotelu, głównie dzieci, wzięli mnie za Białą Damę. Słyszałam z oddali jak mówili „ patrz Biała Dama..” Wiadomo, każdy zamek swoją Białą Damę musi mieć i mi się też najwyraźniej fucha trafiła. Przypadkowo.

HISTORIA ZAMKU CZOCHA

Historia takich miejsc zawsze jest długa i zawiła w zależności od okresu historycznego, wszelakich wojen i zmieniających się właścicieli, dlatego nie będę się wdawać w chronologiczne szczegóły, bo już czytanie o tym wprowadziło moją głowę w historyczny mętlik i napływ informacji. Dlatego skupię się na ostatnich właścicielach. Jednak zanim o nich to symboliczny początek czyli kiedy zamek powstał. I to również jest nie do końca pewne bo datuje się powstanie w różnych źródłach na lata 1241-1243.  Wzniesiony został jako twierdza obronna  na skalnym cyplu zwanym Cisową Górą nad brzegiem Kwisy. Zamek zmieniał swoją formę a za rządów Friedricha Augusta prawię doszczętnie spłonął w 1793 roku. Przeskoczmy jednak o jeden wiek do przodu kiedy zamek dzierżyli ostatni właściciele Czocha czyli Ernest Gutschow z rodziną. Co ciekawe,  jeśli chodzi o Ernesta to jest dużo ciekawostek. Rodzina Gutschow to zwykli ludzie, w znaczeniu lud a nie jakieś koronowane głowy czy potomkowie arystokratycznych rodów jakich kojarzymy z zamkami.  Pradziadek Ernest był piekarzem. Sam Ernest wychował się w rodzinie handlowców – jego ojciec na przykład założył pierwszy niemiecki dom handlowy  w Chinach. Rodzina po krachu wyemigrowała do Anglii a potem do Stanów gdzie osiadli w Kalifornii. Sam Ernst działał jako agent ubezpieczeniowy. Ożenił się z Josie Michalitschke. Razem z bratem Josephem założyli firmę działającą w branży tytoniowej – produkcja, import, sprzedaż tureckich papierosów, kubańskich cygar i kawy. Firma się świetnie rozwijała i przynosiła pokaźne dochody.  W 1904 roku zawitał do Europy  i został dyrektorem w kolejnej spółce. Tak więc pieniędzy mu nie brakowało. Czemu zakupił zamek Czocha niewiadomo ale zrobił tam swoją rezydencję i główną siedzibę. Oczywiście zanim tam zamieszkał, zaczął przebudowywać zamek. Koszt wyniósł 4 miliony marek a pracę zakończyły się w 1914 roku. Co do wnętrz i wyposażenia trwało to trochę dłużej. Jednak spacerując po zamku widać zamiłowanie Ernsta do średniowiecza gdyż taki właśnie charakter przyjął zamek. Wiele jest tajemnic z nimzwiązanych. Na przykład czemu zlecił budowę tajemniczych przejść i skrytek. Wyposażenie zamku było bardzo bogate obejmujące sztukę, wystrój, meble,  antyki, księgozbiory. Biblioteka to było oczko w głowie właściciela i obejmowało 30 tysięcy pozycji. Ponoć kolejna tajemnica i sensacja zarazem to posiadanie przez Ernsta klejnotów carskiej rodziny Romanowów. Nie wiadomo czy tak było ale biorąc pod uwagę fakt, że po rewolucji październikowej w 1917 roku uciekający Rosjanie zatrzymywali się w zamku Czocha otrzymując tu schronienie ( ale nie za darmo jak wiadomo) mogli więc płacić różnymi kosztownościami. W końcu Ernst miał w swojej kolekcji bogatą kolekcję rosyjskich dzieł sztuki.

Ernst wraz z rodziną, a miał trzy córki i syna mieszkali tu do 1945 roku. W styczniu uciekli do Niemiec i zatrzymali się w Dreźnie a potem udali się do Bad Wildungen. Ernst zmarł na nowotwór w 1946 roku a jego żona 6 lat później w Monachium.

Co ciekawe zamek nie został zniszczony przez Sowietów. Istna sensacja! Jak wiadomo sowiecka swołocz niszczyła wszystko, grabiła i paliła jak leci. Nad Czocha chyba coś czuwało bo zamek jak i jego wnętrza przetrwały. Wiadomo, że przy inwentaryzacji co bardziej lepkie rączki wyprowadziły z zamku co się dało, na przykład skarbiec i pewnie wiele innych rzeczy o których się nie dowiemy. Zamek w 1952 roku przejęło Ludowe Wojsko Polskie i zrobiło sobie tutaj Wojskowy Dom Wypoczynkowy. Pamiętajmy to była komunistyczna Polska służąca wiadomo komu. Dopiero pod koniec XX wieku zamek został otwarty dla turystów. Czyli po sowieckiej okupacji naszego kraju.

ZWIEDZANIE ZAMKU

Żeby móc zobaczyć komnaty, trzeba zapisać się na konkretną godzinę zwiedzania z przewodnikiem. Wtedy przez ok. 1h zostaniemy oprowadzeni po komnatach i dowiemy się o jego historii znacznie więcej niż Wam to napisałam więc warto. Komnaty tematyczne są niedostępne ( niestety) jeśli są goście. Natomiast piękną komnatę Ernsta z wielkim łożem i baldachimem zobaczymy. Można ją wynająć i robią to głównie pary albo na noc poślubną albo na rocznicę (koszt to 1.000 zł) jednak nie może to kolidować ze zwiedzaniem i do 9 rano trzeba ją opuścić. Na pewną wielką atrakcja jest przechodzenie przez tajemne korytarze. Są przypuszczenia że były one zrobione dla masonerii aby mogła niepostrzeżenie wchodzić do zamku. Znaki masońskie są również widoczne w niektórych zdobieniach w komnatach.

LEGENDY ZAMKU CZOCHA

Tak, są tu pewne legendy, dlatego mnie wzięto za Białą Damę zamiast za królewnę.

Niewierna Urlika

Jeden z właścicieli zamku Joachim von Nostitz pojął za żonę piękną Ulrikę. Młoda para  bardzo się kochała. Kiedy wybuchła wojna Joachim musiał opuścić swoją ukochaną. Gdy powrócił na zamek stęskniony do swojej żony wielkie było jego zdziwienie, gdy się okazało że  Ulrika spodziewa się dziecka, którego on ojcem w żaden sposób nie może być. Przygotował więc okrutną karę, w końcu musiał pokazać i dać przykład, szczególnie tym którzy widzieli i plotkowali o tym jak np. służba. Gdy Ulrika powiła dziecko, kazał nowo narodzone niemowlę żywcem zamurować w kominku, a swoją wiarołomną żonę wepchnął do studni na zamkowym dziedzińcu. Czasem ponoć słychać kwilenie dochodzące z kominka, to duch zamordowanego niewinnego niemowlęcia... i słychać też czasem lament jego matki, dochodzący z dna studni. Nic nie słyszałam, ale odbyłam wieczorną rozmową z panią z recepcji która wcześniej była tu przewodnikiem i ponoć zamek przepełniony jest duchami. Czasem coś spada, czasem zmienia miejsce, ponoć w kuchni też jest sporo duszków. Jakaś kobieta medium która zwiedzała zamek nie weszła do jednej z komnat bo była przepełniona dziwną energią. No cóż może tak jest, w końcu cały świat to jedna wielka energia, kto tam wie. Jak kiedyś zanocuje na zamku to sprawdzę.

Biała Dama Zamku Czocha

Białą damą zamku jest Gertruda, która w czasie wojen husyckich za kilka złotych monet wydała zamek obcym. Kiedy został on odbity Gertrudę ścięto. Według legendy nie chcieli jej nawet w piekle, dlatego też jej duch błąka się w zaświatach, a regularnie raz w roku (w dniu w którym dokonała zdrady) odwiedza zamek i rozrzuca złote monety.

Nie wnikam w prawdziwość legend, których jest za pewne więcej. Ja nie rozrzucałam złotych monet ani nie słyszałam niczego oprócz dzieci ganiających w czarnych pelerynach udających Harrego Pottera.

Cieszę się, że jeden z piękniejszych zamków jest już odhaczony na mojej liście. Mam nadzieję, że kiedyś tu wrócę zanocować w komnatach zamkowych a może i nawet w tej najpiękniejszej z wielkim łożem z baldachimem. Póki co czekam na księcia albo chociaż dzielnego rycerza, który mnie tam zabierze.

 VIDEO PLUS BAJKA, - CZYLI MAŁY TWÓRCZY BONUS; FILM NA KOŃCU POSTA....

Pewnego dnia we współczesnym świecie Zagubiona Królewna trafiła na Zamek Czocha. Nigdy wcześniej tu nie była. Przysiadła na kamiennym murku patrząc jak ostatnie promienie słońca przebijały się pośród konarów drzew. Rozmyślała czy kiedykolwiek odnajdzie ją jakiś królewicz bądź dzielny rycerz. Jednak to nie była zwykła królewna co tylko czeka. To byla ciekawa świata wojowniczka, która nie da zamknąć się w komnacie na wieży. Postanowiła więc wejśc do zamku, jednak zanim to zrobiła trochę pobiegała po niezwykłym mostku. Gołe stopy wprawiały w ruch jej białą suknię a sznur pereł zdobił jej szyje. Biało szary kocur bacznie obserwował jej kroki i wylegiwał się na zamkowym dziedzińcu zastanawiając się zapewne co ta niewiasta tu wyrabia. Kiedy Zagubiona Królewna w końcu weszła do środka, zobaczyła piękne komnaty. Poznała również historię zamku. Czy tu zostanie? A może wyruszy dalej poznawać nowe miejsca i tajemnicze zamki? Czy któś niezwykły stanie na jej drodze? To może poznamy już w innej historii...

Najpiękniejsze Zamki w Polsce - Zamek Czocha



Najpiękniejsze Zamki w Polsce - Zamek Czocha

Najpiękniejsze Zamki w Polsce - Zamek Czocha

 



.

Najpiękniejsze Zamki w Polsce - Zamek Czocha

Najpiękniejsze Zamki w Polsce



Zwiedzamy Zamek Czocha


Komnata na Zamku Czocha



Zamek Czocha


Zamek Czocha - pomysł na weekend




Zamek Czocha - perła Dolnego Śląska




Edynburg Pachnie Deszczem

Edynburg Pachnie Deszczem

 

Edynburg Szkocja

Edynburg odwiedziłam równo rok temu. Był to spontaniczny weekend na dobry początek roku i pierwszy trip z Grzesiem przed naszą wspólną eskapadą do Wietnamu.  Przyjechaliśmy jak było już ciemno, więc po odnalezieniu naszej kwatery zrobiliśmy sobie wieczorny spacer. Nie mogłam zobaczyć jeszcze miasta w pełni ale już mogłam stwierdzić, że będzie mi się tu podobać, nawet jak Edynburg szykował dla mnie nie lada wyzwanie…..

Ranek zawitał z cudowną aurą. Pochmurną aurą. Znacznie pochmurną aurą. No taką aurą, że pewnie będąc w Polsce nie chciałoby mi się wyściubić nosa z pod kołdry a co dopiero wystawić stopę poza mój własny metraż. Chmury to jednak rzecz normalna w styczniu, ale tu zaczęło lekko mżyć i wiać. Pogoda typowa na Wyspach.  Opuszczając pensjonat zadowolona że mam składaną parasolkę rozłożyłam ją dumnie tylko po to aby silny podmuch wiatru totalnie ją wykręcił i wylądowała zaraz w pobliskim koszu. Peszek.

Craigmillar Castle

Wyruszyliśmy do pobliskiego centrum handlowego poszukać jakiegoś śniadania. Wyboru zbytnio nie było więc pierwszy otwarty punkt serwujący coś ciepłego nie pozostawiał dużego wyboru. Co ja bym dała za choćby bułę z Subwaya po tym „śniadaniu”.  Opuszczając supermarket wyruszyliśmy zobaczyć ruiny zamku  Craigmillar, który jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych zamków Szkocji. W drodze na przystanek zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam nie kupując jednak  parasolki. Deszcz zaczynał mocno siąpić a my mieliśmy niezły kawałek potem do przejścia.  Jednak i  tak bardzo mi się podobało. Krajobraz edynburski był tak dla mnie inny od tych wszystkich południowych krajóweuropy i ich architektury.  Kamienne murki, łąki nawet w tej fatalnej pogodzie mnie nastrajały pozytywnie. Zamek znajduje się  ok. 4-5   km od miasta. Bardzo miła Pani, chyba mocno zaskoczona, że ktoś w ogóle pojawił się tutaj odpowiedziała na wszystkie pytania i mogliśmy wejść na teren zamku przez piękną, kutą bramę, przez która kiedyś przejeżdżała zapewne Maria Stuart. 

craigmillar castle
KUCHNIA GDZIE PONOĆ MIESZKAŁA MARIA

Królowa zatrzymała się tutaj raz po porodzie syna 20 listopada 1566 roku i została do 4 grudnia jako rekonwalescentka bo się pochorowała biedaczka.  Ponoć zajmowała wtedy  pomieszczenie kuchenne z racji tego że było mniejsze i znajdował się tam kominek dający więcej ciepła. Jednak niektórzy twierdzą, że zajmowała większe pomieszczenie we wschodniej części zamku.  W czasie  pobytu   zawarto za plecami Marii  tzw. „Craigmillar Bond” mający na celu zamordowanie jej męża Lorda Darnleya. Został on podpisany przez Sekretarza Stanu Marii, oraz kilku szlachciców. 

Sam Zamek powstał w późnym XIV wieku i jego twórcami była rodzina Prestonów. Cała jego budowa  rozciągnęła się na XV i nawet XVI wiek. W 1639 roku zmarł Sir Robert Preston i zamek przeszedł w ręce jego odległego kuzyna Davida Prestona, którego syn sprzedał potem zamek politykowi i sędziemu Sir  Johnowi Gilmor w 1660. Sir John kupił jeszcze sąsiadującą posiadłość  The Inch do której potem się przeniósł z rodziną  opuszczając Craigmillar.  Zamek został zrujnowany w 1775 roku, co prawda była propozycja odbudowy z myślą o królowej Victorii ale ona odwiedziła Craigmillar tylko raz i cały plan upadł. 

CRAIGMILLAR CASTLE

Spacer po zamku był idealną możliwością schronienia się przed deszczem i wyobrażenia sobie jego dawnej postaci. Odnalazłam oczywiście kuchnię z kominkiem gdzie ponoć miała przebywać Maria. Pomyślano nawet o atrakcji dla turystów i zostawiono duże szachy do zabawy. Ja umiem tylko w Warcaby grać jeszcze z dzieciństwa.  Deszcz i wiatr nie ustawał a nam trzeba już było porzucić średniowiecze i wrócić do miasta. Jak tylko dorwałam sklep z parasolkami od razu się zaopatrzyłam w porządną bo skończyły się przelewki. Krótki odpoczynek na ciepłej herbatce, spacer po centralnej części miasta, fotka przy kolejnym zamku i dalej w drogę dzielnicy Dean Village, która kiedyś stanowiła  oddzielną wioskę aż do XIX wieku kiedy to zostałą ona kupiona przez  Johna Learmontha. Powstał też most przez rzekę Leith. Na tym mostku wszyscy robią zdjęcia, więc to jest chyba najsłynniejsza sceneria fotograficzna jeśli chodzi o to miejsce. Gdyby pogoda dopisała byłoby jeszcze piękniej ale mnie ten zakątek Edynburga całkowicie zauroczył. 

DEAN VILLAGE
DEAN VILLAGE

DEAN VILLAGE SCOTLAND

DEAN VILLAGE EDINBURGH

Po krótkim spacerku udaliśmy się w stronę morza  ale robiło się już coraz ciemniej więc trzeba było zawrócić do centrum. Na ukończenie dnia spędziliśmy trochę czasu w księgarni Waterstones i przepadliśmy tam na trochę czasu. Łaziłam tylko góra dół zmieniając działy i zastanawiając się co kupić. Miło było zobaczyć na dziale Fantasy naszego Wiedźminia wyeksponowanego na półce. Dział dziecięcych bajek to było dopiero coś dla takiej fanki. Nie wspomnę o klasyce. Zdecydowałam się na książki typowo szkockie więc kupiłam dwie historyczne, oczywiście jedna o Marii Stuart a także szkockie bajki ludowe. Grześ również zakupił kilka ale coż jak się książki kocha to się z nimi wraca. Pamiętam jak tachałam kiedyś książki ze stanów. Musiałam dodatkową małą walizkę  na to wszystko kupić. Pomimo deszczu, wiatru no tak fatalnej pogody jakiej ja w Polsce rzadko doświadczam stwierdzam że było i tak świetnie i powrócę do Szkocji. Obym ogarnęła tylko ten ruch po innej stronie bo gdyby nie Grześ to pewnie bym się pogubiła w autobusach i przystankach.


EDYNBURG


EDYNBURG

EDYNBURG, SZKOCJA, EDINBURG, SCOTLAND

DODATKOWE INFO:

Koszt wejścia do zamku Craigmillar to 6 funtów

Jeśli chcecie obejrzeć film o Marii Stuart to w miarę dobrze trzymający fakty jest niedawny film z 2018 roku „Maria Królowa Szkotów”, choć filmy historyczne trzeba zawsze oglądać ostrożnie bo łatwo tu o przeinaczenie niektórych faktów, nadinterpretację i pominięcie niektórych wątków z racji ograniczonego czasu filmu.

Powstał też  serial „ Reign” w polskim tłumaczeniu „Nastoletnia Maria Stuart”, który jest całkowitą bajką fantasy. Mam wrażenie, że to wariacja wykorzystująca historyczne postacie do stworzenia czegoś dla nastolatków na wzór sagi „Zmierzch”. Oby  młodzież była świadoma tego faktu i nie czerpała wiedzy historycznej. Sam serial ogląda się całkiem przyjemnie. Ładni aktorzy, w tym Megan Follows jako Katarzyna Medycejska, ciekawie i wyraziście zagrana. Dobra Muzyka i piękne stroje, które są współczesną wariacją historyczną. Oprócz ramowych wydarzeń związanych z historią reszta to całkowita fikcja.



Skansen w Sierpcu, czyli filmowe tło dla wielu produkcji. Plus Wideo

Skansen w Sierpcu, czyli filmowe tło dla wielu produkcji. Plus Wideo

Niczym Zosia z "Pana Tadeusza"

 Skansen w Sierpcu odwiedziłam dokładnie osiem lat temu. Można zobaczyć w archiwalnym wpisie. Czy ja dużo się zmieniłam??? ;-)  Teraz wybrałam się  z siostrą.  Nabrałam ochoty po obejrzeniu serialu Stulecie Winnych znowu zobaczyć skansen i przenieść się w sielsko wiejskie klimaty. Pogoda nam dopisała a ludzi nie było dużo. Na szczęście. Z powodu pandemii nie było opcji zwiedzania z przewodnikiem. 

Kiedy wejdzie się już na teren skansenu,  minie pierwsze kapliczki  to na naszej drodze zwiedznia najpierw pojawi się  Karczma razem z zagrodą kowala i kuźnią. W Polsce pierwsze karczmy pojawiały sie już w okresie średniowiecza. Kiedyś to władca decydował i nadawał prawo do prowadzenia karczmy szlachcie bądź duchowieństwu.  Było to miejsce gdzie podróźni mogli zatrzymać się w czasie podróży, zjeść i przespać noc. Później karczmy rozwinęły się w miejsca gdzie kwitło życie towarzyskie. Był to już nie tylko przystanek w czasie podróży a miejsce do zabaw, spotkań czy zawierania umów. Czasem bywało też niebezpiecznie na skutek nadużywania alkoholu  dochodziło do bójek. Jednak co warto zauważyć w karczmnie pochodzenie nie miało znaczenia. Wszyscy byli równi. Mógł tu przyjść zjeść i szlachcic i chłop.

Karczma przeniesiona ze wsi Sochocin to jeden z pierwszych budynków przeniesionych do Skansenu. Zbudowana została w XVIII wieku. Wykorzystano ją w kilku filmach. Nagrywano tu sceny do "Ogniem i Mieczem", "Pana Tadeusza" oraz serial S"Hej zable w Dłoń"

Przechodząc dalej dojdziemy do ślicznego Dworu z Bojanowa. Uwielbiam Dwory, to taka nasza staropolska tradycja. Szkoda, że wojna i czasy powojenne tak zniszczyły piękne niegdyś polskie dwory. Sama chciałabym kiedyś mieszkać w takim dworku. Ten jest wyjątkowo pięknie wyposażony. Kiedy przejdziemy przez drzwi frontowe i sień dojdziemy do ślicznego salonu gdzie głównie koncentrowało się życie towarzyskie rodziny. Ze względu na przyjmowanie gości właśnie w salonie znajdowały się zawsze najlepsze i najpiękniejsze sprzęty; wygodne wyściełane meble, cudny fortepian na którym miałam ochotę zagrać, serwantki z  drogimi bibelotami a także kominek. Nie mogło zabraknąć też sypialni z ogromnym łożem (przy którym stoi uroczy porcelanowy nocnik), Gabinetu, gdzie spotykało się męskie grono na cygaro i brandy aby porozmawiać o polityce, polowaniach czy pograć w karty bądź szachy. Za Gabinetem znajduje się Kancelaria gdzie pracował Pan Domu, dbał o sprawy majątku, wydawał polecenia rządcy, przyjmował oficjalistów, włościan i innych interesantów. Kuchnia gdzie wypiekano różne staropolskie specjały razem ze spiżarnią też miała swoje miejsce. 

Oczywiście Dworek również stanowił tło filmowe dla filmów. Ponownie "Ogniem i Mieczem", "Przeprowadzki" oraz "Przez Piekło dla Hitlera"

Opuszczamy to urocze miejsce i zachaczamy o XVIII- wieczny kościółek z miejscowości Drążdżewo. Tu kręcono sceny z serialu Stulecie Winnych. Później wkraczamy w głowną Aleję skansenu przy której stoją wiejskie zagrody przetransportowane z różnych części Mazowsza. Tak jak kilka lat temu nie mogłam ponownie nie usiąść na ławeczce przy niebieskiej Zagrodzie  z Izdebna Kościelnego. Należała ona do średniozamożnego chłopa. Istniały różne mity odnośnie tego niebieskiego koloru. Pierwszy to że miał odstraszać robactwo. Drugi, że mieszka tu panna na wydaniu. Te dwa mity obalił Pan z obsługi skansenu którego zaczepiłam na naszej drodze zwiedzania. Mówiłam, że ja sobie poradzę nawet bez przewodnika. No i uwielbiam zagadywać ludzi. Uprzejmy Pan mi wyjaśnił, że kolor to zwykły przypadek. Dawniej kobiety dodawały do prania barwnik ultramaryna. I ten oto barwnik kiedyś przypadkiem dostał się do wapna. Najwyraźniej ludzie pragnęli jakiegoś koloru w życiu i tak zostało. W tej zagrodzie znajdziemy również budynki dla zwierząt, stodołę i pasiekę.

Kolejna "niebieska" zagroda  z początku XX wieku pochodzi z Czermna. I tutaj urzekły mnie kwiaty posadzone w małym ogródeczku. Te kolory cudnie odbijały się od domku. Cała zagroda nalezała kiedyś do wielopokoleniowej rodziny. Wystrój był bogato ozdobiony w charektyrystyczny sposób dla regionu z którego pochodził. Zagroda z niewielkim białym domkiem to urządzona szkoła z izbą dla nauczyciela. 

Kolejna o której chce Wam wspomieć to oczywiście serialowy dom rodziny Winnych z serialu. Cała zagroda pochodzi ze wsi Dzierżążnia i ta zagroda należała do zamożnego chłopa. Wystrój wnętrza pochodzi z lat 20-tych XX wieku. Nie mogłam sobie odmówić posiedzenia na ławeczce jak bohaterki serialu. Zdarzyło się Wam podróżować po miejscach gdzie kręcono filmy?  Oczywiście jak dorwalam "mojego" prywatnego przewodnika czyli sympatycznego Pana nie mogłam nie podpytać go o serial i inne produkcje telewizyjne.  Powiedział że sceny krecone są tylko na zewnątrz. Nie udostępniają wnętrz. Jedyne co produkcja może zrobić od środka to nagrać scenę z okna od wewnątrz jak potrzebują takie ujęcie. Tutaj obsługa bardzo o to dba, więc pilnują aby nic nie zostało naruszone bądź uszkodzone. Wszystkie wnętrza to już studio telewizyjne. Jeśli nagrywane jest coś w skansenie to turyści mogą zwiedzać. Wyłączone są tylko te obiekty gdzie jest nagranie, ale można sobie z daleka podpatrzeć jak kręcą. Chwilę żeśmy odpoczęły, poganiałam kozy i kury i ruszyłyśmy dalej. 

Mijałyśmy kolejne domki aż doszłyśmy do kolejnego Dworu z Uniszek Zawadzkich. Była to początkowo wiejska siedziba rodziny drobnoszlacheckiej. Wnętrze jest wyposażone w sprzęty i pamiątki historyczne z okresu powstania styczniowego. Dwór różni się od poprzednego nie tylko wyglądem zewnętrznym ale i wewnętrznym. Meble jak i pomieszczenia znacznie się różnią ale zostawiam to Wam. Przyjedźcie sami porównać i dajcie znać który bardziej się Wam podoba.  Na samym końcu dotarłyśmy do Zespołu Wyszogrodzkiego w skład kórego weszły zagroda rodziny Koperów z Rębowa, druga zagroda rodziny Bogdanów, oraz chałupa bezrolnego chłopa ze wsi Bolino.  Przyznaję, że w zagrodzie rodziny Koperów postanowiłam zrobić małe porządki przed domem i złapałam się za miotłę. Jak obejrzycie mój filmik to zobaczycie. Spacerując po ich sielskim ogródku czułam się trochę jak Zosia z Pana Tadeusza. 

Zostawiam Was przy ostanim najdalej wysuniętym obiekcie skansenu czyli Wiatraku z Zalesia. Tego typu wiatraki potocznie nazywano "Koźlakami" ze względu na solidną, nieruchomą podstawę młyna zwaną "Kozłem" Była to najpopularniejsza forma młyna wietrznego na Mazowszu. Ostanie "koźlaki" powstały w pierwszej połowie XX wieku.

Zachęcam Was do obejrzenia filmu. Tam więcej pięknych ujęć i miejsc o których pisałam. Byliście w Sierpcu? Polecicie mi jeszcze jakieś fajne wiejskie i dworkowe klimaty? Jestem ciekawa czy jest tu ktoś kto uwielbia "przeszłość" jak ja.

Buziaki,

Wasza Jo




Zagroda z Ostrowa czyli wiejska szkoła

Udało mi się odtworzyć zdjęcie z przed ośmiu lat. Siedziałam wtedy w niebeiskiej sukience na tej samej ławce.

Zagroda z Czermna i boskie kwiaty


Na słynnej ławeczce u Winnych


Serialowy dom rodziny Winnych


Dwór z Uniszek Zawadzkich




Zagroda z Rębowa


Małe porządki









Copyright © 2016 Fashionable Trips , Blogger